Sprężarka
2009-06-23 08:36:52
Wiosna to gorący okres dla drogowców. Na polskich asfaltówkach pojawiają się tzw. przełomy, czyli dziury spowodowane zamarzaniem wody w mikroszczelinach nawierzchni jezdni. Woda zamarzając w mikroporach asfaltu zwiększa objętość i rozsadza nawierzchnię jezdni. Nie oprze się jej najlepszy nawet asfalt, jeżeli wcześniej został źle ułożony, tzn. drogowcy niedokładnie zabezpieczyli nawierzchnię przed wnikaniem wody do wewnątrz. Z wiosennymi dziurami polscy drogowcy próbują walczyć od lat, ale nie mogą sobie poradzić. Rozwiązaniem byłyby nawierzchnie betonowe, ale te są dla władz państwowych i samorządowych za drogie. Dlatego stale układa się asfalty, które ze względu na dużą roczną amplitudę temperatur łatwo ulegają uszkodzeniom. Asfalty w Polsce muszą bowiem wytrzymać zarówno temperatury – 20 stopni zimą, jak i + 40 latem. Niestety nasi drogowcy nie potrafią dobrać asfaltu, który sprawdzałby się w takim zakresie temperatur, podczas gdy w Szwecji czy we Włoszech to się udaje. Z tych powodów wiosną na drogach pojawiają się maszyny układające asfalt, a także drogowcy z łopatami zalepiający dziury. Po nich na miejscu pojawiają się piaskarki, które równają powierzchnię jezdni, by samochody w tym miejscu nie podskakiwały. Czasem od tej części zadania drogowcy odstępują, piaskarki nie pojawiają się na miejscu, a na drodze powstaje garb spowalniający. Piaskarki szlifujące nawierzchnię są zdaniem polskich drogowców zbytnim luksusem, bo każdy milimetr zeszlifowanego asfaltu ujawnia błędy w ich pracy i odkrywa dziury, którymi kolejnej zimy znowu wnika woda. Drogowcy wykorzystują kompresory do łatania dziur w jezdni. Za ich pomocą wydmuchują zanieczyszczenia z łatanych dziur, przed zalaniem masą bitumiczną. Niestety często kompresory wydmuchują także tzw. podbudowę jezdni, drobny żwir i kamienie, którymi utwardzono nawierzchnię położoną najbliżej pod asfaltem. Naukowcy zajmujący się drogownictwem wyjaśniają, że jeśli tak się dzieje, to kompresory przynoszą więcej szkody niż pożytku, a drogowcy używają ich w sposób nieprawidłowy. Sprężarka powinna wdmuchiwać do dziury taki strumień powietrza, który oczyściłby wgłębienie z niewielkich kamyków i innych śmieci, ale nie wydmuchiwał podbudowy jezdni. Jeżeli dziura jest głęboka to taka operacja powinna być wykonywana bardzo precyzyjnie. Sprężarka powinna być w takich sytuacjach używana dokładnie tak samo, jak dmuchawa w gabinecie dentystycznym. Sprężarka jest przecież na wyposażeniu każdego gabinetu dentystycznego. Stomatolodzy zdają sobie jednak sprawę z tego, że wydmuchiwanie zanieczyszczeń z leczonego zęba musi być błyskawiczną, ale i delikatną operacją. Drogowcy są tej delikatności pozbawieni, bo operują na innego rodzaju materii. Droga czy ulica nigdy nie zaprotestuje, że coś ją boli. A gdyby drogowcy zdali sobie sprawę z błędów w swoim postępowaniu, ich praca nie szła by na marne. Nieprawidłowo przygotowana i załatana dziura w jezdni da znać o sobie w przyszłym roku. Większość usterek naprawianych na polskich drogach to poprawki po pracach wykonywanych w ubiegłym sezonie. Tam gdzie droga lub łata wykonana jest w sposób prawidłowy ekipy remontowe nie muszą się pojawiać częściej niż raz na 5-6 lat.
Pozostaw swój komentarz