Produkcja i przemysł...

Kodeks higieny pracy.

2008-12-11 08:33:23
Nie wiedziałam, że istnieje tacie coś, jak kodeks higieny pracy. Dowiedziałam się o czymś takim dopiero niedawno, podczas szkolenia z zakresu higieny pracy. Pani profesor, która ten kodeks nam wykładała, grzmiała na nas, że tylko i wyłącznie praca się dla nas liczy, że jak będziemy starsi to będziemy z żalu gryźć pięty, że tak bardzo skupiliśmy się na pracy, a w życiu rozrywek praktycznie nie zaznaliśmy. Mówiła, że ona rozumie, że praca jest bardzo ważna w życiu człowieka, bo dzięki niej możemy sobie pozwolić na rozrywki, o jakich ona mówi. Ale odporność ludzka nie jest ze stali. Łatwo możemy popaść z powodu zbyt intensywnej pracy w depresję, nerwicę, w niektórych przypadkach kariera kończy się na wypaleniu zawodowym. Krzyczała, że praca, która sprawia nam wielką radość i przez to właśnie oddajemy się jej z całego serca, paradoksalnie może nam tylko zaszkodzić i sprawić wiele bólów. A gdzie czas na rodzinę, przyjaciół i miłość, jeśli praca organizuje nam całe życie? Uznałam, że ten kodeks nie jest taki głupi, jak na początku mi się wydawało. Jest świetną bronią w walce z szefem. Ja zgadzam się z panią profesor, że odporność nie jest wieczna i bardzo łatwo ją naruszyć, a nawet całkowicie zniszczyć. Więc jeśli szef przyjdzie z pretensjami, że się obijamy, to można mu machnąć przed nosem takim kodeksem i powiedzieć, że jeżeli nie będzie pozwalał na przerwy wtedy, gdy pracownik tego potrzebuje, to może mieć go na sumieniu. Poza tym ten kodeks będzie świetną bronią w walce z moją mamą, która od małego powtarzała mi, że praca w życiu człowieka jest najważniejsza. Ona to dopiero ma odporność na stres i problemy, choć w życiu ich ma sporo. Chyba przez tę jej zasadę do tej pory się nie zakochałam. Nie ukrywam, że trochę mam jej to za złe. Ale od dziś rozpoczynam życie w zgodzie z kodeksem.

Pozostaw swój komentarz
imię (wymagane)